Proponowana opłata Trumpa może przyspieszyć omijanie Cieśniny Ormuz przez państwa Zatoki

Podsumowanie rynku AI
Proponowana przez Trumpa op"ata" w wysokości 20% na handel powiązany z Cieśniną Ormuz oraz odnowione napięcia na linii USA–Iran ponownie kierują uwagę rynków na ryzyko związane z wąskim gardłem dla globalnych przepływów ropy. Działania ZEA i Arabii Saudyjskiej mające na celu ominięcie Ormuzu poprzez infrastrukturę w Fudżajrze oraz rurociąg Petroline w osi wschód–zachód mogą złagodzić podaż, ale ekspozycja przenosi się na Morze Czerwone/Bab al-Mandab, gdzie ataki Huti pozostają ryzykiem ogonowym. Efektem netto są wyższe premie za ryzyko geopolityczne oraz krótkoterminowa wrażliwość ropy na zakłócenia w żegludze.
Wpływ
● Średni
Aktywa, których dotyczy
NCCO1OILBRENT2USD/USDT+6.75%
Analiza AI · NCCO1OILBRENT2USD/USDTAnaliza AI
▲ Wzrostowy
Handluj teraz
⚠️ Analizy generowane przez AI opierają się na treściach z wiadomości i mają charakter informacyjny. Nie stanowią porady inwestycyjnej ani nie odzwierciedlają poglądów BingX. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Handluj odpowiedzialnie.
Jak informuje CoinDesk, po propozycji Donalda Trumpa, by nałożyć 20% opłatę na towary przewożone przez Cieśninę Ormuz, kraje Zatoki produkujące ropę ponownie przyspieszają prace nad alternatywnymi trasami eksportu. Rosnące napięcia między USA a Iranem ponownie uwypukliły kruchość tego kluczowego korytarza światowego handlu energią. Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska coraz mocniej opierają eksport ropy na infrastrukturze zlokalizowanej poza cieśniną. Według doniesień ZEA rozważają budowę nowego portu i terminalu kontenerowego na wschodnim wybrzeżu w Fudżajrze, by ominąć Cieśninę Ormuz i zmniejszyć zależność od portu Dżabal Ali. "Financial Times", powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, podał, że DP World, operator dubajskich portów, prowadzi rozmowy dotyczące projektu. Zapytana przez CNBC spółka odmówiła komentarza. ZEA przyspieszają działania po stronie eksportu poza Ormuz. Ahmed bin Sulayem, dyrektor generalny Dubai Multi Commodities Centre, ocenił, że budowa portów i terminali poza cieśniną to jednocześnie szybka odpowiedź i rozwiązanie średnio- oraz długoterminowe. Zwrócił uwagę, że do czasu poprawy sytuacji bezpieczeństwa firmy żeglugowe mogą ograniczać zainteresowanie tranzytem przez Ormuz. Analitycy wskazują też na taktykę przeładunkową: ZEA mają wykorzystywać tankowce do przenoszenia ropy z obszaru wewnątrz cieśniny na wody poza nią, gdzie surowiec trafia na większe jednostki kierowane na rynki azjatyckie. Celem jest utrzymanie sprzedaży ropy z ZEA oraz ciągłości dostaw do azjatyckich odbiorców. Coraz większa część saudyjskiego wolumenu przenosi się na Morze Czerwone. Rurociąg naftowy Petroline (wschód'zachód) w Arabii Saudyjskiej ma ok. 750 mil długości i łączy Abqaiq na wschodzie z portem Janbu nad Morzem Czerwonym. Po rozbudowie jego projektowa łączna przepustowość wynosi ok. 7 mln baryłek dziennie. Z danych przekazanych przez Lipow wynika, że Arabia Saudyjska kieruje obecnie ok. 4 mln baryłek dziennie do rurociągu wschód'zachód, skąd ropa trafia do Janbu i jest wysyłana tankowcami dalej w świat przez Morze Czerwone. Bob McNally, prezes Rapidan Energy Group, uznaje możliwość przenoszenia większych wolumenów na tę trasę za korzystny element ostatnich dostosowań podaży. Projektowa przepustowość Petroline to ok. 7 mln baryłek dziennie, a obecny poziom przekierowania to ok. 4 mln baryłek dziennie. W praktyce głównymi producentami z Zatoki zdolnymi ominąć Cieśninę Ormuz pozostają Arabia Saudyjska i ZEA. Ryzyko nie znika. Ominięcie Ormuz nie usuwa ryzyk geopolitycznych, a jedynie przesuwa je na inne szlaki. Tankowce ładujące w Janbu wciąż muszą przepłynąć przez Morze Czerwone i cieśninę Bab al-Mandab. Rynki obawiają się, że ataki sił Huti z Jemenu na tej trasie mogą zagrozić kolejnemu krytycznemu morskiemu korytarzowi transportowemu. Międzynarodowa Agencja Energetyczna podaje, że w regionie Zatoki jedynie Arabia Saudyjska i ZEA mają obecnie działające rurociągi do transportu ropy umożliwiające ominięcie Cieśniny Ormuz, a szacowana dostępna przepustowość wynosi 3,5'5,5 mln baryłek dziennie. Większość eksportu ropy z Iraku, Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu i Iranu nadal w dużej mierze zależy od Ormuz. Analitycy zaznaczają, że jeśli zakłócenia w cieśninie utrzymają się, a puste tankowce nie będą mogły sprawnie docierać do terminali eksportowych, Arabia Saudyjska, Kuwejt i Irak mogą ostatecznie zostać zmuszone do odwrócenia ostatnich podwyżek wydobycia. Adam Posen, prezes Peterson Institute for International Economics, ocenił z kolei, że zbudowanie wystarczających alternatywnych rurociągów, tras żeglugowych i innych rozwiązań eksportowych może zająć kolejne 18'24 miesiące.